Kolorowa czapka podróżni(cz)ka na podbój Ameryki

Kolorowa czapka na drutach

Kilka miesięcy temu na naszym instagramie zamieściłam zdjęcie czapki wykonanej dla koleżanki. W domyśle, ta kolorowa czapka miała przełamać szarość i brzydotę ówczesnej aury. Przy okazji, została zabrana w podróż na drugi koniec świata. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jej losy.

Z Martą znamy się od dawna. Wczesną jesienią, przed swoją podróżą do Ameryki Północnej i Środkowej poprosiła mnie, abym wydziergała dla niej czapę, która, podobnie jak jej przyszła właścicielka, miała być luzacka i kolorowa.

Z tego powodu wspólnie zdecydowałyśmy się na włóczkę Himalaya Padisah w kolorach: fioletu, niebieskiego, zielonego i pomarańczowego.  Luźną formę natomiast udało mi się uzyskać, dziergając czapkę prostym ściągaczem (po dwa oczka prawe i lewe). Na całość nabrałam ok. 70 oczek, ale uwaga – z czasem czapka bardzo się rozciągnęła, do tego stopnia, że de facto wystarczyłoby przerabianie ok. 50 oczek. Wydaje mi się, że włóczka nie do końca sprawdza się na czapki, ale bogata gama kolorystyczna kompensuje jej mankamenty. Gotową czapkę mogliście zobaczyć na naszym instagramie

Tymczasem, minęło kilka miesięcy, a ja otrzymałam kilka zdjęć od samej Marty. Kolorowa czapka wygląda na niej świetnie (albo właścicielka tak w niej wygląda;), zatem muszę pochwalić się, dokąd zawitał mój udzierg:

Czapka Podróżniczka
Czapka (na głowie Marty;) w NYC
Czapka przy Niagara Falls
Czapka podróżni(cz)ka nad Wodospadem Niagara
Marcia w czapce w Toronto
Czapka podróżni(czka) w Toronto
Kolorowa czapa w Meksyku
Czapka przydała się nawet w Meksyku! Marcia ze swoimi uczniami

(Zdjęcia wykonywane były telefonem, a zatem ich jakość nie jest obłędna, ale same miejsca – imponujące! )

Bardzo miło było również wysłuchiwać komplementów przekazanych przez Martę, że wszyscy zazdroszczą jej czapki i też taką chcą (później zrobiłam jeszcze trzy podobne kolorowe czapy na zamówienie jej znajomych) , ale jeszcze fajniejsze było zadowolenie samej właścicielki! Widoczne zresztą na wszystkich zdjęciach (gdyby ktoś z Was chciał zobaczyć więcej zdjęć z podróży Marty, zerknijcie na jej instagrama).

Mam tylko nadzieję, że ta kolorowa czapka wróci do Polski, słyszałam bowiem, że z powodów problemów Marty z bagażem, czapa musiała zostać w Kostaryce. W sumie, trochę jej zazdroszczę…Dopóki jednak zimno nie ustąpi wiosennemu ciepłu, możecie spodziewać się kolejnych doniesień o dzierganych wytworach naszych rąk i wyobraźni!

Misia

Dodaj komentarz